Chcę tylko powiedzieć, że zostałam ostatnią panną na wydaniu w rodzinie J. Nie umiem tańczyć towarzysko, nie lubię zwiewnych sukienek i bardzo chciałabym mieć skromne wesele, które pasowałoby gustom moim i "mojego pokolenia"- takie gdzie mogłabym puścić na przykład pj harvey, czy moje japońskie melodyjki i nie musiała słuchać "jej czarnych oczu". Ale tak to już jest, że trzeba godzić gusta i iść na kompromisy. Gdzieś po głowie chodzi mi jeszcze jakaś tajemnicza ucieczka i ślub może niekoniecznie w Las Vegas, ale w jakimś cichym Gdzieś.
I Córko, tylko my wiemy, jak bardzo skomplikowanym organizmem jest nasza rodzina, jak bardzo trzeba nam uważać by nie pociągnąć za nieodpowiednie struny i co dzieje się w konsekwencjach jeśli któreś to zrobi. I to mi uświadamia jeszcze coś: jestem duża. Nie chcę mówić, że dorosła, ale ten tak zwany ciężar odpowiedzialności zwiększa się z roku na rok, ze spotkania przy wspólnym stole na kolejne spotkanie. Zostało mi jeszcze trochę rabatów i ulg, ale już niedużo.







Była śliczna i taka klasyczna i taka bardzo, jak ona. Wchłaniałam to jej szczęście życząc im tak po prostu, żeby było dobrze. A jak będzie źle, to my pomożemy.
W końcu jesteśmy rodziną.

23 comments:
To ostatnie zdjęcie wypełnia moje serduszko szczęściem widząć szczery, prawdziwy, pełny radości uśmiech cioci:) Mam nadzieję, że ten uśmiech jeszcze długo będzie widniał na Jej twarzy, życzę Jej tego!^^ W ogóle zdjęcie jest takie ciepłe i ładne. Hehehe na tym pierwszym prawie w ogóle mnie nie widać:P No cóż, przyzwyczaiłam się do tego. To prawda, że zdjątka robiło się trudno, nie zapomnę tych nieustannych prób Ojca, ahhh... to było poświęcenie;)
Na weselu było miło, bo byłaś Ty mamuś, Ojciec i Kamil.:* Pogawędki z ciocią Moniką również umilały mi czas. Ale klimatów weselnych nie lubię i nie wiem, czy kiedykolwiek je strawię... Taakk... " te czarne oczy ", rozumiem Cię mamuś doskonale. Też nie chcę by moje wesele było tradycjonalne.
Ciebie mamuś w sumie za jakiś czas też czeka weselisko, tylko mam nadzieję, że będzie takie jakie sobie wymarzyłaś.;)Bez tych " czarnych oczu ".:D Miło by było tańcować przy openingach i endingach z anime, to by była dopiero COŚ! Ale nie wiem jakby w tym wszystkim odnalazła się Nasza rodzina.
W końcu czytam notkę na Twym blogu, yupi! Mój ostatnio ma zastój, zresztą sama to zauważyłaś;)
No i czekam na zdjątka, czekam!
hehe, moje wesele niedługo? Kiedyś tam pewnie będzie, bo nie mam zamiaru puszczać Marka do końca świata i wszystkich galaktyk, i myślę choć nieskromnie, że on mnie też. Ale takie wesele to jeszcze daleko. Trzy lata minimum. Z resztą nam, się tylko by spieszyło dla świętego spokoju, żeby nikt nie miał oczywistych pretensji, wiesz jak jest ;) Mąż i żona to tak dużo powiedziane, bo my przecież dwa głupole, byleby być tymi głupolami razem.
Gosia szczęśliwa, w reszcie ma kompletną rodzinę i jest babcią! Słyszałaś tego malucha, co latał z aparatem? "Babcia, uśmiech!"- myślałam, że tam fiknę jak to zobaczyłam, a sister Gosia tylko piękny uśmiech robi i promienieje. Ach, panne młode to silne babki, nie ma co :D
Czekam więc na jakąś wymianę notkową u Ciebie, skoro ja napisałam to Ty też, bo wstyd ^_-
Buzi Córciu ma.
a, a to zdjęcie to pardąsik, ale tak wyszło: z mroku się wynurzasz. Ale ja już mówiłam, że w tych pomieszczeniach nie dało się nic dobrego zrobić, przynajmniej na nasze wiejskie warunki, czyli bez statywu.
Niom, życzę Wam, żebyście byli ze sobą foreva end eva, bo fajne z Was głupole i lubię Was oglądać w dwuosobowym składzie.;)
W sumie w roli męża i żony, to sobie Was jeszcze nie wyobrażam:P Niom, ale kiedyś to nastąpi.
Ciocia Gosia po tym weselu, to w ogóle dostała niezły serwis rodzinny, tyle dzieci i na dodatek wnuk!:D
A co do tego zdjątka, to wiem jakie warunki były, więc się nie dziwię, że tak właśnie wyszło.
Witaj Ciocio M ;)
Cieszę się bardzo że mogłem was z Ojcem znów zobaczyć po tak długiej przerwie ^__^
Stęskniłem się ;3
Hihi ^^
Co do ślubu,mi tam muzyka nie przeszkadzała zbytnio,ważne jest to z jakimi ludźmi się tam było,bo co mi by było ze świetnej muzyki gdy nie było tam Was ? Sam bym się przecież nie bawił xD
A tak,przynajmniej mogłem z kims pogadulić ^^
Cieszę się też że mogłem zobaczyć Dominika,jego dawno nie widziałem,trochę się pośmialiśmy i pokonwersowaliśmy sobie jak za starych dobrych czasów ;]
Ogólnie było bardzo fajnie,i po raz pierwszy spędziłem tyle czasu z Pichu za jednym razem,hehe ^^
I musze przyznać że ojciec potrafi rozśmieszyć do łez xD
Choć wcale tego po nim nie widać :P
Bardziej wydaje się taką cichą personą.. Ale to dobrze że potrafi się otworzyć ^_^
Polubiłem Go !
Już za pierwszym razem,ale teraz jeszcze bardziej ^___^
Ciebie Ciocio M też,jak się kogoś tak długo nie widzi,to jak nadejdzie ten moment,to jest taka radość,aaaa,Kocham Was :*:*
Hiihihi ^^
A najbardziej Pichu :P
Gośka wyszła za mąż? :} Super! A spotkam ją we wrześniu w szkole nr 6? Będę miała tam praktyki przez 5 tygodni. Karolina stała się bardzo podobna do mamy i tak wyrosła! Ile ona już ma?
Pozdrawiam. Będę w Poznaniu od 30kwietnia do 3 maja.
Nie spotka Panna, bo moja siostra jest w ciąży i teraz tylko łóżeczko i troska męża ją otacza. Karolina w trzeciej klasie podstawówki, duża dziewczyna z niej i ciekawa świata, pokonuje nas w grach planszowych i uczęszcza do szkoły muzycznej na lekcje gry na pianinie, i nawet ma własnego kota! :)
I jak tak o niej piszę, to nawet mam ochotę ją przytulić, hehe. Stara jakaś się robię, syndrom dziewczyny po dwudziestce. Chociaż dają mi maksymalnie klasę maturalną (czym się akurat nie martwię, mogą mi tak odejmować wieku, z resztą wiek każdej panny powinien zatrzymać się w okolicach osiemnastki!;)
pozdrawiam i powodzenia na praktykach!
To szkoda, że jej nie będzie... Przyznam się, że czułam się bezpieczniej, myśląc, że będę miała w razie czego do kogo się o pomoc zgłosić. :} No nic, będę sobie jakoś sama radzić! A w którym miesiącu już jest? Złóż jej ode mnie gratulacje! Mi zwykle 3 lata odejmują. To jak teraz Gośka się nazywa?
Zdaje sie, że to 4 miesiąc, jakoś tak... Jeśli chcesz mogę sie jej zapytać o jakąś pomocną osobę na miejscu, może kogoś poleci i przekaże, że znajoma panna będzie praktykować :) Ona z kolei stresów mieć nie może, bo był okres (nie wiem jak jest teraz, ale trochę się uspokoiło), że bobo-chan był zagrożony poważnie. Nazywa się zaś tak jak się nazywa plus po myślniku nazwisko męża, którego tu nie napisze by zachować pozory anonimowości ;) A Karolina jest po prostu Karoliną J.- trochę dziwne te kombinacje ale przynajmniej jest ciekawie :)
Ciśnienie, obciążenie kulturowe.
Ja sobie rodzinę wychowalem, ale chyba jestem w stanie zrozumieć problematykę sprawy.
Na szczęście jestem duży i do tego sam. Chyba tak jeszcze zostanie przez trochę, ku rozpaczy ojców, matek i babć.
Cóż.. zdrowie młodej pary! ;)
Znajdźże wreszcie Pan miłą i rozsądną babkę ;D podobno współczynnik feminizacji większy w kraju i teoretycznie macie brzydale lepiej.
Nie no, ja żartuję oczywista. Ja swojej rodziny nie wychowam, za duzi są. Bywa ciężko, ale ma to też drugą stronę medalu, pozytywną. Stary dobry mechanizm kultury opartej na wymianie działa: jeśli ja będę w porządku, to oni też. Problem w tym, że to ja dostosowuję się do norm już ustalonych, a jak mówiłam- inaczej już nie wychowam ;) Z resztą, co ja tam wiem o świecie, co ja mogę lepszego zaoferować. Jeszcze tak naprawdę niewiele.
Żeby to jeszcze było takie proste - znaleźć sobie. Jak np. bursztynka na plaży, poszukasz, się trafi i masz.
Z czasem sprawa robi się coraz bardziej skomplikowana, wiesz? A mi chyba coraz mniej zależy.
Znalezienie bursztynka to rzecz niełatwa. I to jednak trochę tak jest, że poszukasz i masz- tylko do tego posiadania trzeba się już nie trochę, a bardzo przyłożyć. Czy to kwestia szczęścia, fartu, odpowiedniego podejścia- pewnie trochę tak, a może i nie. Z wiekiem perspektywa się zmienia i nazewnictwo pewnych rzeczy również, może dlatego można mówić, że jest bardziej skomplikowane.
Z wiekiem powstaje jeden zasadniczy problem tylko. Zaczynasz myśleć przed, zamiast po.
To prowadzi do bardzo utrudniającej sprawę serii dyskwalifikacji.
Errata.
Odwołuję co zostało napisane powyżej i wcześniej. Na czas wiosny.
Potem zobaczymy ;)
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!!
dziękuję kimkolwiek jesteś :D !!!
bijka :) tylko nie umiem posługiwać sie Twoim blogiem...
初体験なのに内容が濃すぎたーー!!
前立腺マッサージまでされると思わなかったよ・・・
もう頭真っ白で連続でイきまくりwwwwww
気持ちよかったけど、3日間ケツが痛かったよ(^^;
10マンの為なら仕方ないか・・ww
http://rexfoot.net/sedol/
Bardzo fajny pomysł zdjęcia na schodach. Siostra w białej sukni wygląda ślicznie, zresztą wy wszystkie jesteście troszkę śniade, to Wam ładnie w bieli. Mi zostaje ecru czy jak się tam to pisze:P.
I jestem w szoku jak duża jest Karolina. Kiedy to dziecko urosło? hmmm
To byłam ja, Marta, ze swojego laptopa i nie mam pojęcia czemu uznana za Jacka
oto jest pytanie, dlaczego jako Jacek? Hmmmmm, może sieć wyczuwa zbliżające się połączenie forever and ever?;D
Ech, wszystkie te zdjęcia takie naciągane, ale może kiedyś się nauczymy robić lepsze. Póki co, te na wspomnienia się nadają. Ciekawe jak będą wyglądać Wasze? : )
I czy Twa sukienka będzie mieć dużo koronek?
parti tajm!
Post a Comment