Plac adama Mickiewicza. Oratorium na dwustuosobowy chór dwie primadony operowe plus węgierską diwę oraz taką orkierstrę, że ciarki przechodzą z wrażenia. Na kanwie muzyki filmowej z połaczenia h.pottera i Kaczmarkowego Marzyciela, pan laureat oskara, co podkreślało się w każdym niemal niusie na temat rocznicy obchodów, zafundował muzyczną hybrydę w hołdzie dla "zbuntowanego miasta".Pierwszy raz przyszlo mi oglądać coś takiego. Marzenia podlotka zostały spełnione. Dziękuję Kindze, że gotowa była sterczeć razem ze mną do drugiej godziny mroźnej nocy i rozmasowywać mi zziębnięte paluszki.

Ostatnie etapy walkie jeszcze przede mną. A potem dom. Wycieczki rowerowe z chlopcem, spacery z kotem po okolicznych chodnikach- dwa tygodnie normalnej prozy życia. Przepraszam za patos, ale wczoraj skusiłam się na podczytanie zaeglych tygodników forum i przekroju i jakoś tak milo mi się znowu normalnie zrobiło...






