Wednesday, February 04, 2009

Benkyou!

Od mniej więcej pół godziny (stan z 04:11) zastanawiam się gdzie tu jeszcze zalinkować się w tym świecie hipertekstów żeby uciec od pisania pseudo-recenzji. Oto i pomysł genialny w swojej prostocie: napiszę coś na blogu, bo przecież nie pisałam tutaj miesiące całe, a samo pisanie zajmie mi zapewne chwilę dłuższą. Więc proszę- notka.
Melduję, że sesja trwa. Studiuję jeszcze, ba nawet do któregoś tam marca mam pochwalić się pierwszym rozdziałem pracy mej mgr, która jak dotąd nie ma dobrze sprecyzowanego tytułu i bibliografii dobranej (inną rzeczą jest, że jeden z poruszanych przeze mnie obszarów tematycznych bibliografii jakoś nie posiada. Ziemia niczyja, śmieszy przestrasza!), czyli jest wszystko po staremu! Czyli wszystko gra.
Zdjęć portretujących ten stan rzeczy nie będzie, bo przyjaciel aparat powędrował na obrzeża Poznania, by przysłużyć się w dokumentowaniu pierwszych tygodni życia nowego członka naszej rodziny.
Małe stworzenie przyczyniło się do złamania pewnej obietnicy, bowiem żeby sobie podpatrzeć jak wygląda to człowiecze trzy kilo zarejestrowałam się w serwisie społecznościowym, w którym miałam się nie rejestrować. W efekcie czego w mojej skrzynce e-mailowej pojawiają się co dzień kolejne wiadomości. które każą się perwersyjnie klikać. Niby nie muszę sprawdzać i otwierać, ale ciekawość bierze górę (sprytny mechanizm serwisu...). Kolejne postanowienie jakie założyłam sobie kiedy już pierwsze poszło w cholerę tak zwaną, to szanować resztki anonimowości, a zatem nie wklejać zdjęć i nie pisać nic co by mnożyło wirtualne byty ponad miarę. Amen.
Na koniec ślę pozdrowienia wszystkim, którzy tu jeszcze, bądź z przypadku zaglądają i życzę dobrego nowego roku. Na oficjalny z życzeniami się spóźniłam, ale chiński zaczął się niedawno, więc przymknijmy oko.