(zdjęcia nowe czekają gdzieś trzymane w aparaciej pamięci, póki co odgrzewane kluchy)




Zacznę od opisania miejsca zdarzenia i niech to posłuży za "be aware of" ciągu dalszego tego opowiadania.
Zatem siedzę przy stole, a Chłopiec śpi na łóżku. Nie wiem jak długo śpi. Pasowało by jeszcze dopisać, że nie wiem która godzina, ale zdałam sobie sprawę, że zegarek komputrowy znajduje sie koło innych kilku ikonek i że podobnie jak one jest raczej widoczny. Przed osiemnastą. Chłopiec powiedziłby, że to już koniec dnia. Ja poprzestanę na stwierdzeniu, że jest to kolejna godzina mojego NNR. Nic Nie Robienia. Na zewnątrz powiewa pewnie kuszący wietrzyk w kolorach wczesnowiosennych, tej niegrzecznej Wiosny Pani, która rzuciła na mnie jakąś klątwę. Ale. "Dajdziobu!", jak powiadają Japończycy. Nadchodzi chwila wielkiego Przebudzenia, moje zbawcze satori.
Satori Seszyn.
Wszystkie moje ambitne przemyślenia bledną proszę państwa. Za każdym razem gdy wchodzą w grę wielkie nazwiska jestem zmuszona spóścić głowę. Prawda to, że nie można zabronić mi własnego zdania mieć, ale mętny mój dyskurs. Krucha wiedza. I płocha. Użyłabym jeszcze kilku metafor ale nie chcę popadać w zbytni pesymizm, tak czy inaczej jest to totka o niczym. O bezmiarze bałaganu na moim stole, niepozmywanych naczyń, niepowyrzucanych sreberkach po czekoladach i ledwie nadgryzionych długopisem notatkach... Zaniedbanie powinno być największym grzechem. Kiedyś obudzi mnie koszmar, w którym zakopuje Talenty w ziemię. Nie ma na to usprawiedliwienia.
A przecież mam fantastyczne studia. Serio. Chleba po nich nie będzie, ale co za satysfakcja.
W poniedziałek dzień wielkiej 20% obniżki w Kapitałce. Idziemy kupić książki, które być może kiedyś przeczytamy. Chłopiec już liczy ile najwięcej zaoszczędzimy wydając określoną sumę. Doszliśmy do 200zł i zrobiło to na nas wrażenie.
Takie z nas dwie puste deski.
** w tekście tym zamiast słowa "notka" pojawił sie dziwny nowo-twór. Postanowiłam go zostawić ze względów estetycznych.

6 comments:
Duży ten Twój kotek. :} A my za jakiś czas, będziemy mieć kota. :} Może na majówke przyjadę do P., ale to jeszcze pewne nie jest. Pozdrawiam.
no pan Kot w końcu z niego ;) ja majówkę w połowie w domu, a w połowie w Poznaniu z Córką spędzę. Tylko jeszcze nie wiem którą gdzie... ;D
zobacz:
http://helios.et.put.poznan.pl/~jborz/bytow-wesele/033_31.jpg
Si, si, si majówka z Córką, jak najbardziej mamuś;) Myśle sobie by się gdzieś wybrać, a to jeszcze sobie uzgodnimy:) Kacek boski, boski!!! Kocham te stworzonko, miło się robi jak na niego patrzę.^_^ Zdjątka jak zwykle cudne. Te ostatnie, hehehe pamiętam jak je robiłaś ( nawet widzę skrawek moich rajstop w paskixD ). A ten bałagan i NNR to chyba rodzinnexD Ostatnio nałogowo zostawiam papierki po słodyczach, na biurku sterta książek, tych szkolnych, tych lekturowych i takie dla weny;] A co do wyjazdu, to jeszcze się zobaczy, ale myśle, że odwiedzę skromne, poznańskie progi.^^ Gregga by się z chęcią zobaczyło i Ojca też, bo tęskno!!!
Przeczytałem byłem przypis i taka mnie ciężka konfuzja ogarnęła jakaś. Ale znalazłem! Tylko teraz, czy "totka" to nowotwór, a "to" jest tylko błędem, czy kombinować już mam, co znaczy "tototka"?
I wytłumacz mi, dlaczego wszystkie baby fotografują koty? :D
moge pisać tylko w swoim imieniu (co na to "baby", nie wiem...) a więc mój kot był już od małego wdzięcznym modelem ;)
Post a Comment