Sunday, August 20, 2006

one step to the edge

Zdecydowanie opadło ciśnienie. Wakacyjnie, leniwie. Filmostrada, tralala, z Chłopcem. A gdzieś tam hen zza morza dochodzą maile, że bezrobocie, w sensie, że panna Paulina nadal bez-roboty. A ja tu się bycze kulturalnie u boku Chłopca mego zarzywamy luksusów internetu i sztuki filmowej wysokiej, no ba! A gdzieś tam zza oceanu jakaś panna myśli o metrze, a raczej o poznaniu go dogłębnie, od podstaw... Powiedziałabym: wracaj panno! ale rozkładając to na czynniki pierwsze, wraz z warstwą ukrytą wiem, że nie tędy droga. Niedługo i ja będę musiała odgrzać swoje priorytety, pomyśleć o spłaceniu długów i innych takich.


2 comments:

Anonymous said...

a ja bym Ci, Panno, polecał u Wikingów szukać pracy. Mają pod dostatkiem, nawet przy sadzeniu drzewek (zawsze się zasatanawiałem, po cholerę im jeszcze więcej).
Sink ebałt yt.

Anonymous said...

no jakby mnie pan za rok zabrał to ok ;)